Jeszcze ktoś mógłby pomyśleć, że gdzieś zniknąłem, albo co gorsza, że już się nie zajmuję trudnymi negocjacjami. Nic bardziej mylnego! W wielkim skrócie i bez naruszania NDA mogę powiedzieć tylko tyle, że:
Kryzys – słowo w języku chińskim zawierające w sobie niebezpieczeństwo. Nie jest też prawdą, że to zlepek dwóch słów: niebezpieczeństwa lub zagrożenia oraz początku nowej drogi lub szansy.
Sinolog Victor H. Mair z University of Pennsylvania twierdzi, że popularna interpretacja „wēijī” jako „niebezpieczeństwa” oraz „okazji” to powszechne nieporozumienie interpretacyjne w anglojęzycznym świecie. Odwoływanie się do tego słowa stało się pewnego rodzaju wytrychem retorycznym, zwłaszcza pośród amerykańskich konsultantów biznesowych, polityków i mówców motywacyjnych. Nasz język polski, należący do grupy języków praindoeuropejskich ma więcej wspólnego z językiem greckim. W języku greckim słowo kryzys to decyzja.
Idąc za słowami Oskara Wilde’a – „Absurdem jest dzielić ludzi na dobrych lub złych. Ludzie są albo czarujący, albo nudni” postanowiłem wrócić do swojej pierwszej pasji, którą jest fotografia. Bynajmniej nie dlatego, że uważam się za osobę fascynującą. Daleko mi do tego, żeby robić sobie selfie z dzióbkiem. Postanowiłem połączyć swój warsztat fotograficzny ze znajomością natury ludzkiej. Efekt tego dodawania przełożył się na powstanie mojego nowego bloga JUST IMPRESS ME, gdzie będę chciał pokazać tych, którzy robią na mnie wrażenie. Nie tym co mają, ale tym co potrafią. Na początek dzieciaki ze skateparku, które pracują nad swoimi trikami. Jeden inspiruje drugiego. Mają pasję, która zadaje im ból. Wyciąga ich ze strefy komfortu. Zmusza do wysiłku. Ubogaca.
Kliknij WIĘCEJ aby przeczytać cały artykuł na moim blogu.
W mojej karierze zawodowego negocjatora często zdarza mi się stać z boku negocjacyjnego boju pomiędzy stronami, najczęściej jako tzw. pilot jednej z nich (stosując analogię rajdów samochodowych). Zadanie pilota jest oczywiste – patrzenie całościowe na drogę i kierowanie kierowcą, co w przypadku negocjacji wiąże się ze znajomością przedmiotu sporu, zagadnień prawnych, znajomością rynku oraz wiedzą o negocjatorach. Sytuacji, w których miałbym wyłącznie doradzać drugiej stronie (nie myl roli pilota z rolą doradcy) unikam, ponieważ samo doradzanie dość często przekłada się na postawę – „To ty mi doradzaj, a ja zrobię po swojemu. Wiem, że dla wielu ludzi bycie doradcą jest nobilitujące, ale moje patrzenie na doradzanie jest zupełnie inne.
Tym razem miałem okazję do przyjęcia zupełnie innej roli – sędziego – eksperta biznesowego podczas negocjacyjnego konkursu, którym był The Warsaw Negotiation Round 2016.
Kliknij WIĘCEJ aby przeczytać cały artykuł na moim blogu.